ŚWIADOMOŚĆ SIEBIE W PRACY SCRUM MASTERA

“Zdobycie świadomości wymaga nauczenia się dotrzymywania towarzystwa samemu sobie”.

                                                      Susan Scott „OdWażne rozmowy”

 

Kilka tygodni temu rozmawiałam ze znajomym Scrum Masterem, o sytuacji, w której rodzina zapytała go, czym tak dokładnie się zajmuje. Zebrał myśli i rozpoczął wyliczanie swoich zadań, podczas gdy członkowie rodziny, chcąc lepiej zrozumieć, dopowiadali:

  • a to jak nauczyciel,

  • to tak, jak coach,

  • to zupełnie, jak nasz menedżer,

  • to trochę jak psycholog….

 

Domyślam się, że to doświadczenie wielu Scrum Masterów. Być może również i twoje. Już przecież w 2016 roku Barry Overeem opisał „8 postaw Scrum Mastera” ( https://www.scrum.org/resources/8-stances-scrum-master), wśród których znaleźć można servant lidera (przywództwo służebne), nauczyciela, coacha, facylitatora, mentora, agenta zmian, menedżera, osobę usuwającą przeszkody.

 

Wygląda na to, że decydowanie się na pełnienie tej roli w organizacji i zespole, łączy się z jakąś niepisaną umową na długotrwały rozwój, pracę nad sobą, stałe poszerzanie swojej świadomości na temat relacji interpersonalnych, ba! na temat własnego ego oraz własnych przekonań.

 

Być może dla niektórych z was brzmi to niezwykle kusząco, intrygują was tematy związane z przywództwem, widzicie, jak wiele się uczycie z każdym sprintem, a retro są dla was wyczekiwanym wyzwaniem, które wywołuje dreszczyk emocji.

 

Jednocześnie widzę tutaj pewne ryzyko. Servant leadership (przywództwo służebne) może okazać się dla niektórych (acha, sprawdź, czy tak jest w Twoim przypadku) sprawdzianem na twoje przekonania oraz granice. Taki sprawdzian nie zawsze jest łatwy, co więcej, nie zawsze mamy świadomość, że przez niego przechodzimy.

 

Objawiać się to może między innymi:

  • ciętą ripostą w domu i w pracy,

  • trzaskaniem szafkami,

  • zaciśniętą szczęką.

 

Brzmi znajomo? Tak na poważnie (chociaż tamte symptomy są jak najbardziej poważne) kiedy przekraczamy swoje granice, dbamy o innych, rozwijamy się stale, by jeszcze lepiej dbać o innych, niekiedy zapominamy o najważniejszej dla siebie relacji, najbardziej długotrwałej, relacji z samym sobą.

 

Pomyśl o swoich ostatnich dniach w pracy, przypomnij sobie, czy zdarzyło się coś, co może pozostawiło w Tobie jakiś ślad podenerwowania. Być może ktoś Ci powiedział, że “to wszystko bez sensu”? A może podczas retro część zespołu spoglądała nerwowo na zegarek, w ekran telefonu? Być może jeszcze coś innego.

 

Przypomnij sobie, jakie myśli się w Tobie pojawiały?

 

Być może to było coś w rodzaju: chyba ze mną jest coś nie tak, może nie jestem dość dobra, chyba jeszcze za mało umiem?

 

A może bardziej w stylu, ale to banda….. mogliby się ogarnąć, sami nie wiedzą czego chcą….

 

Niektóre sytuacje filtrujemy poprzez własne myśli, kiedy działamy mechanicznie, nie słyszymy ich nawet, jednocześnie reagujemy na nie. Pierwszy sposób to obwinianie siebie. W odpowiedzi na takie myśli, może przekonania, mogę pracować jeszcze intensywniej, aby udowodnić sobie, że mam kompetencje, że wszystko to, o czym pisał Barry Overeem jest mi znane i wprowadzam to w życie. Próbuję być wszędzie, wszystkim pomóc, a każda porażka czy trudność to kolejny kamyczek do obwiniania siebie za brak tych kompetencji. Nasze granice rozmywają się w gąszczu tych myśli, przekraczamy je, co finalnie prowadzi nas do zmęczenia, wypalenia, frustracji i trzaskania szafkami albo apatii.

 

Ten drugi filtr, obwinianie innych, z kolei buduje mur między nami i innymi, ludźmi, z którymi na co dzień pracujemy. Zaczynamy wierzyć tym myślom i odnosić się do innych na ich podstawie. Jesteśmy bardziej kąśliwi, szybciej wybuchamy, ostro zaznaczamy swoje granice trochę tracąc z oczu pozostałych.

 

Brzmi znajomo?

 

Co możemy zrobić dla siebie aby jednak przejść z mechanicznych reakcji na większą sprawczość, kontakt ze sobą, świadomy wybór?

 

1. Przede wszystkim posłuchaj siebie, posłuchaj tych myśli i nie dawaj im wiary.Oddziel je od tego, co się naprawdę wydarzyło.

 

2. Sprawdź, jak reaguje twoje ciało, to niesamowicie mądry i wierny druh. Sprawdź, czy pojawia się jakieś napięcie? Na przykład ucisk w klatce, zaciśnięte szczęki, brzuch.

 

3. Spróbuj nazwać swoje uczucia, możesz posłużyć się listą http://www.paulinaorbitowska.pl/blog/przykładowa-lista-uczuć. Według Matthew Libermana, autora książki “Social. Why Our Brains Are Wired to Connect”, samo nazwanie uczuć uspokaja nasze ciało migdałowate, co przesuwa nas z trybu walki, zamrożenia lub ucieczki w tryb relacyjności.

 

4. Uczucia to tak zwane potrzebowskazy, mówią nam o naszych niezaspokojonych lub zaspokojonych potrzebach. Nazwij je. Możesz posłużyć się listą http://www.paulinaorbitowska.pl/blog/przykładowa-lista-potrzeb

 

Nazwanie naszych potrzeb daje nam sprawczość. W sytuacji, w której jestem na retro a częśc zespołu spogląda na zegarki, czuję irytację, bo bardzo zależy mi współpracy i zrozumienia. Mogę to wyrazić w taki sposób, adresując swoje potrzeby, dbając o swoje granice, jednocześnie nie odcinając się od innych.

 

Ten proces w Porozumieniu bez Przemocy (ang. Nonviolent Communication, w skrócie NVC) nazywamy empatią dla siebie, niezbędną w pracy Scrum Mastera, servant leadera. Bez empatii dla siebie, zabraknie mi jej również na dłuższą metę dla innych.

 

Z tego miejsca, miejsca świadomości, co jest dla mnie naprawdę ważne swoją uwagę i ciekawość mogę przekierować na innych. Mogę zastanowić się,o czym jest zachowanie uczestników naszego spotkania. Nazywamy to w NVC empatycznym zgadywaniem, jeśli do rozmowy dojdzie, ale nawet jeśli nie, to już taka postawa, świadomość, że ludzie nie działają przeciwko mnie, tylko na rzecz zaspokojenia swoich potrzeb, może okazać się furtką do relacji. Być może to jest o poczuciu sensu, nie wiedzą, czemu takie spotkanie ma służyć, nie mają zaufania, że to coś wniesie.

 

Taka postawa nie oznacza, że zrezygnuję z tego, co jest dla mnie ważne, ale że nie będę brała tego przeciwko sobie, co może dać nam ulgę i przenieść w inny wymiar relacji ze sobą i z innymi.

 

„Zdobycie świadomości wymaga towarzyszenia samemu sobie.” Z kolei towarzyszenie samemu sobie wymaga odwagi, odwagi do spotkania się z osobą, z którą mamy najdłuższą życiową relację, ze sobą. A to przecież nie zawsze łatwe spotkania, dzięki nim jednak zyskać możemy jasność, i sprawczość, bo jak możemy zadbać o to, co dla nas ważne, skoro sami tego nie wiemy?



 

INSPIRACJE:

Postawy Scrum Mastera:

  1. Barry Overeem opisał „8 postaw Scrum Mastera” https://www.scrum.org/resources/8-stances-scrum-master

  2. Mariusz Chrapko podcast http://mariuszchrapko.com/6-kapeluszy-scrum-mastera/

Neurobiologia:

  1. Matthew D. Lieberman “Social. Why Our Brains Are Wired to Connect”

  2. Daniel J. Siegel “Psychowzroczność”

NVC:

  1. Marshall B. Rosenberg “ Porozumienie bez przemocy. O języku życia”

  2. Filmik o 4 formach słuchania trudnych komunikatów: https://www.youtube.com/watch?v=BkoPKbZXp-8